poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 2


Dumnym krokiem, ruszyłam na scenę, gdzie siedzieli moi przyszli mentorzy. Kiedy już stałam na górze, z niecierpliwością czekam na dalszy przebieg zdarzeń. Po dłuższej chwili wpatrywania się w tłum w końcu zauważyłam, Phila wychodzącego z zbiorowiska starszych chłopaków. Jego mina była obojętna i zmieszana. Powoli wdrapywał się po schodach, kiedy jeden z chłopców, podniósł rękę i krzyknął: - Zgłaszam się na trybuta ! - Szybkim i zdecydowanym krokiem wbiegł na scenę. Skinął na Phila i kazał mu wrócić do grupy. Długo wpatrywałam się w brata, ponownie zajmującego swoje miejsce. Patrzyłam na Charliego, który nadal nie rozumiał co przed chwilką zaszło. Patrzyłam na bliźniaczki, płakały posłałam, im ciepły uśmiech. W naszym dystrykcie chyba, jednak nikogo z dorosłych nie zdziwił taki przebieg zdarzeń, zawodowcy tak inne dystrykty nazywają nas, trybutów mają, to w sobie, że lubią zgłaszać się na ochotników. Ale nadal nie rozumiałam, czemu akurat chłopak, który zobaczyłam pierwszy raz w życiu, którego kompletnie nie znamy postanowił oddać życie i wziąć udział w głodowych igrzyskach. Jednak w duchu jestem szczęśliwa, że nie muszę walczyć z własną rodziną.
- A, więc jak nazywa się nowy trybut ? - Zapytał Albus.
- Saimon Lottery, lat szesnaście.
-A, więc panie i panowie, trybutami siedemdziesiątych drugich igrzysk jest Saimon Lottery i Shilry Sulivan !!

Po zakończonych dożynkach, zabrali nas do dwóch różnych pokoi, gdzie mieliśmy czas pożegnać się z bliskimi. Pomieszczenie, w którym siedziałam i czekałam na pierwszą wizytę, było małe i ciasne. Mieściło tylko dwie, czarne kanapy i ławę, na której stały pomarańczowe kwiaty. Ścinany były szare, podłogi wyłożona panelami. Z okna był widok, na plac przed pałacem sprawiedliwości, w którym właśnie się znajdowałam. Wpatrywałam się w rozchodzący tłum, gdy nagle do pokoju wkroczył pierwszy gość.
- Shilrey.
- Tom ?
- Może.. nie jestem przykładnym ojcem, ale to dla ciebie ważne. I pamiętaj nie daj się zabić !
- Nie dam ! - Powiedziałam sucho, takie rady są mi nie potrzebne i w niczym mi nie pomogą .
- To.. ten, no może do zobaczenia kiedyś.
- Do zobaczenia. - . To jest właśnie ojciec na medal, nadal nie mogę w to uwierzyć , to był nasz pierwszy dialog, w którym ani razu mnie nie uderzył. Podczas naszej rozmowy, w ogóle nie odwracam się w jego stronę, nadal wyglądałam przez brudne okno. Wcale nie miałam ochotę na rozmowę z kimś kogo nawet nie ruszyło, że jego własna córką idzie na śmierć.

Kolejnym gościem było, całe moje rodzeństwo – Viki, Kat, Charlie i Phil. Wszystkich po kolei przytuliłam, jednak nie mogłam powstrzymać łez. Będzie mi ich najbardziej brakowało, jedynie oni będą trzymali mnie przy życiu.
- Shiley, mam coś dla ciebie. Żebyś pamiętała o nas i o naszym dystrykcie. - Zaczął Charlie.
- Nie mogę, zabrać żadnego przedmiotu na arenę, przykro mi.
- Możesz, ale nie może, to być broń. Możesz mieć przedmiot symbolizujący i przypominający o twoim dystrykcie. - Kontynuował.
- Co, to takiego ? - Zapytałam z niecierpliwością.
- Bransoletka.
- I ona ma symbolizować nas dystrykt ? - Zapytałam niepewnie, nie ukrywałam zdziwienia.
- Tak, z jednej strony masz napisane dystrykt pierwszy, a z drugiej nasze imiona. - Wytłumacz Phil.

Zapięłam bransoletkę i jeszcze raz pożegnałam się z wszystkimi osobno. Wyszłam z pokoju pierwsza, wiedziałam, że nikt więcej już nie przyjdzie. Albus, Doloris i Saimon już na mnie czekali. - Teraz, idziemy do samochodu czekającego na placu. Dopiero w pociągu, pozwolę wam się przebrać i zjemy posiłek. - Oznajmił Albus.

W samochodzie, powoli uspokoiłam się, łzy zanikały. Wierciłam się na siedzeniu i rozglądałam we wszystkie strony, żeby jak najlepiej zapamiętać jedynkę.

-Dlaczego, to zrobiłeś? - Zapytałam Saimona.
- Bo nie mam nic do stracenia, a wiem troszeczkę o waszej rodzinie.
- Postanowiłeś nam pomóc i co wież o naszej .. mojej rodzinie?
- Nie postanowiłem wam pomóc, nie wmawiaj sobie. Ojciec pijak, matka uciekła, a ty i twoje rodzeństwo samo wychowuje się przez tak wiele lat, pomimo że macie ojca u boku.
- Skąd wież ?
- Wszyscy wiedzą !
- Wszyscy ? - Zadawał, kolejne pytania.
- Czego nie rozumiesz w słowie WSZYSCY ?
- Rozumiem. - Odwróciłam się, kurczę już go nie lubię.
 
-Zresztą pragnę udowodnić, kolegą i mojej dziewczynie że nie jestem sierotą, mam dosyć poniżania. Pokażę, kto to rządzi !
- To dość prymitywny sposób. 
- A ty ? Dlaczego cieszysz się, że wylosowali właśnie Ciebie ? 
- Bo chcę wygrać, udowodnić, że moja rodzina wcale nie jest taka zła, że nasz dystrykt jest jednym z lepszych. Ale Przede wszystkim, chcę zabrać moje rodzeństwo do wioski zwycięzców i zadbać o nich, tak aby nigdy niczego nam nie brakowało. 

Resztę drogi, aż na stację przesiedzimy w milczeniu. Przed nami jeszcze długa, droga do przebycia. W końcu miałam chwilę, żeby móc przyjrzeć się bliżej Saimonowi. Był wysokim i wysportowanym chłopakiem, o krótkich brązowych włosach. Jego duże brązowe oczy, przeszywały mnie od środka. Jego prawię idealną twarz psuła rana pod okiem, ciągnąca się aż przez nos. 


______________________________________________________

Komunikaty :

* No to tak, na początek mam nadzieję, że wszelkie zmiany bloga wam się spodobały. Ustawiłam muzykę, mam nadzieję, że ta również przypadła Wam do gustu :) 

* Tak wiem, pewnie nie spodziewaliście się takiego obrotu akcji. Ale doszłam do wniosku, że motyw z rodzeństwem jest już dosyć przereklamowany. Po czym zaczęłam wymyślać nowego bohatera i ten strasznie przypadł mi do gustu i jakoś się tak stało, że został jednym z głównych bohaterów. Chociaż nie ukrywam motyw ze zgłaszaniem się na trybuta, też nie jest nie wiadomo jak oryginalny C;   No, ale w końcu teraz ciężko jest wymyślić coś, co będzie równie oryginalne.

*No koniec, chciałam podziękować za obserwację i komentarze, naprawdę pomagają i zachęcają do działania :)

 

 

 

7 komentarzy:

  1. Heh nie mogę sie doczekać neksta :D
    Czekam z niecierpliwością :D
    Życzę weny :)

    Pozdrawiam Clary :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny blog lecz troszeczkę za krótki :) Życzę ci weny na dalsze rozdziały. Będę tu wpadał często! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej ♥ Jestem pod wrażeniem postawy Toma :D Podoba mi się postać Saimona, jest ładnie zarysowana :) Co tu jeszcze, ach tak....czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością, jestem ciekawa dalszych postów :) Zapraszam do mnie i do komentowania moich notek samotnawyprawaginnyweasley.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział :) czekam na następnym :33 Jak dodałaś obserwatorów ? ;___; nje mogę znaleźć xd Zapraszam do mnie ^^ http://streakofsleep.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. super :) co do zmian mogą być pozdrowienia :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Do tej pory uważałam Igrzyska Śmierci za... hmm... szczerze mówiąc głupotę. Ale to opowiadanie naprawdę mi się podoba :) Wciągnęłaś mnie, więc teraz oczekuję następnych rozdziałów :D Życzę dużo weny

    OdpowiedzUsuń
  7. Może się czepiam, ale dość mocno kłuje w oczy "wież", bo przecież nie o wieże chodzi, a o wiedzę, czyli powinno być "wiesz" ;) jeszcze rzuciło mi się w oczy "kolegą".
    Historia podoba mi się, chętnie poczytam dalej :) Pozdrawiam
    Lessiada

    OdpowiedzUsuń