środa, 11 grudnia 2013

Rozdział 1


Dzisiejszy dzień, czyli dożynki jest jednym z najbardziej wyczekiwanym przeze mnie dni, odkąd ukończyłam dwanaście lat. Dożynki to uroczystość organizowana w każdym dystrykcie. Podczas tego dnia, losowane jest imię chłopaka i dziewczyny (w przedziale wiekowym dwanaście –osiemnaście lat ), którzy zostaną trybutami i wezmą udział w igrzyskach. Za każdy astragal, czyli paczkę z jedzeniem twoje imię pojawia się na kartce i ląduje w kuli, im więcej astragali tym więcej imion w puli i większe szanse, że wylosują akurat ciebie !

Wyskoczyłam z łóżka, wzięłam z komody szarą, długą suknię i grzebień. Opuszczając zagracony pokój, w którym stały trzy metalowe łóżka. Dziewczynek, czyli Kat, Viki i zarazem moje i ostatnie dwa łóżka - Charliego i Phila. Oprócz pryczy w pokoju stała jedna wielka komoda, pomieszczająca nasz drobny dobytek, ubrania, narzędzia i pieniądze, które ukrywam przed Tomem.
Weszłam do dość dużej łazienki, pomieszczającej jedną dużą misę, w której zażywaliśmy kąpiele i mniejszej, w której robiłam pranie. W kącie stało, duże lustro, które optycznie pomieszczało pomieszczenie.
Pobiegłam do kuchni po wiaderko wody i wlałam do mniejszej misy, aby móc umyć włosy. W końcu ubrałam suknię i dokładnie rozczesała włosy, układając je na jeden z boków.
W kuchni skroiłam chleb, w drobne kawałki tak aby starczyło do jutra. Wróciłam do sypialni i obudziłam resztę rodzeństwa. Zagoniłam bliźniaczki do kuchni, żeby spożyły coś przed wyjściem. A sama, zostałam z braćmi w sypialni.
- I jak, choć troszkę się boicie ? - Zapytałam.
- Ja ! Ani trochę, przecież to dla nas szansa. - Powiedział Phil zerkając na mnie, podczas gdy zapinał niebieskoszarą koszulę.
- Może, trochę. Ale przecież mnie znasz, Shirley, cały rok czekałem igrzyska to czas, w którym możemy się wykazać. - Powiedział Charlie, również zapinający koszulę, w kolorze czarnoszarym.
-To szansa pokazania, że nasz dystrykt jest jednym z najlepszych dystryktów. - Dopowiedziałam. - W kuchni czeka was śniadanie, ja idę umyć dziewczynką głowę i pomóc się wyszykować. Nie musicie dzisiaj budzić taty, ja to zrobię. - Powiedziałam. Wchodząc do kuchni Kat i Viki akurat wstawały od stołu, zagarnęłam je do łazienki i każdej po kolej dokładnie wymyłam włosy i pomogłam ułożyć w koki. Bardzo lubiłam je w tej fryzurze, wydawały się takie dorosłe.
Uwielbiam spędzać z, nim czas, potrafimy całe poranki i wieczory siedzieć przed kominkiem i śpiewać piosenki. Dziewczyny bawią się moim długimi włosami, robić przy tym nadzwyczajne fryzury. Śmieją się, że, wtedy przypominam, im Doloris Albus, opiekunkę mojego dystryktu. Pomaga trybutom, przygotować się i przejść trudny okres. Doloris ma niebieskie włosy, zawsze ułożone do góry przypominające nadzwyczajne kształty. Kolejnym opiekunem, mentorem jest Albus Albus. Facet o takim samym imieniu i nazwisku, jego włosy nigdy nie są ułożone. Zawsze przypominają jedną wielki huragan. Albus i Doloris to najdziwniejsza para, jaką, kiedy kol wiek widziano.
Po całkowitym ogarnięciu sytuacji i pomocy siostrzyczką, zebrałam resztki chleba na talerzyk i weszłam po drewnianych schodach na górę. Znajdowało się tam tylko jedno pomieszczenie, pokój Toma. Pozwalał nam tam wchodzić tylko w ważnych sprawach, a jedną z ważnych spraw był posiłek.
- Tom ! - Podeszłam do fotela, gdzie przebudzony dopiero mężczyzna, patrzy na mnie srogim wzrokiem.
- Przyniosłam śniadanie. Za chwilę musimy wychodzić, nie wiem czy może pamiętasz, ale dzisiaj są dożynki. I... wszystko jest już gotowe, twoja koszula leży w łazience razem ze spodniami. - Powiedziałam szybko, pragnąc jak najszybciej opuścić pomieszczenie.
- Ilość wpisów każdego z osobna ? - Zapytał, ciężkim głosem.
- Ja piętnaście, Charlie siedemnaście, a Phil dwadzieścia pięć.
- A dziewczynki ?
- Dziewczynki ?! Mają dopiero pięć lat ! - Powiedziałam z oburzeniem, co to za ojciec, ja się pytam !
- No tak. Idźcie już, spotkamy się na miejscu. Muszę troszkę odpocząć, pracowałem do późna.
- Jeśli picie, nazywasz pracą … - Nie zdążyłam skończyć, Tom chwiejnym krokiem podszedł do mnie, szarpnął mocno i rzucił w stronę wyjścia, zamykając z hukiem drzwi. Obolała zbiegłam na dół, rodzeństwo czekało na mnie w drzwiach. Po drodze na plac sprawiedliwość dużo rozmawialiśmy, co co, by było, gdyby któreś z nas zostało trybutem. Na miejscy jak się spodziewałam, nigdy nie zastaliśmy Toma. A, więc postanowiliśmy od razu przejść do testu tożsamość, czyli badania krwi poprzez drobne ukłucie w palca. Następnie rozeszliśmy się chłopcy na jedną stronę, a dziewczęta na drugą. Wśród ludzi odnalazłam panią Dawson, która przez ten czas może zająć się dziewczętami. Po dłuższej chwili wyczekiwania, dumna jak paw Doloris wraz z Albusem przedstawili nam film prosto z kapitolu. Film co roku był takim, sam w tym roku jednak nie zaprzątałam sobie, nim głowy. Z niecierpliwością wyczekiwałam losowania.
-Najpierw panowie, następnie panie. - Powiedział Albus.
- Ależ, co to za maniery ? Oczyścicie pierwsze powinny być damy. - Skarciła go, - Doloris. Zagrzebała swoją pomarszczoną już dłonią w kuli.
- Trybutem na siedemdziesiątych drugich igrzyskach głodowych jest … - Wielkie napięcie, zresztą jak co roku.
- Shirley Sulivan !
- I Phil Sulivan !- Dodał Albus.


_______________________________________________________

Komunikaty : 

* Wprowadziłam poprawki w zakładce : Bohaterowie. Czyli  rozbudowałam każdy z opisów, postaci.

*  Zapraszam do komentowania, każdy komentarz zachęca do pisania kolejnych rozdziałów. A nie ukrywam, mam bardzo dużo pomysłów. 

* Mam do zareklamowania blog, mojej najlepszej przyjaciółki. Co prawda tematyka inna, ale również opowiadania. Bardzo dobre, opowiadania !

 http://hellomyfanfiction.blogspot.com/




5 komentarzy:

  1. Właśnie Ci dodaję pierwszy komentarz i chwała Bogu, bo nie będziesz już mnie nękać ;D
    Jest kilka błędów stylistycznych, ale da się na to przymknąć oko, tak samo jak na interpunkcje, która z czasem wejdzie ci w krew ;D
    Podoba mi się, chociaż rozwinęłabym trochę fragment z Dożynkami i dodała do tekstu więcej uczuć/opinii/przemyśleń głównej bohaterki, korzystając z okazji, ze narracja jest 1-osobowa ;D

    Resztę bd korygować na bieżąco, jak np. śmierć przez wyrwanie tchawicy, prawda? (;
    xD

    Btw. uczyłaś się na historie? ;--;

    OdpowiedzUsuń
  2. Było parę błędów, ale niewiele. :) Prolog wydawał mi się bardziej intrygujący, ale rozdział też jest niezły. C; Nie mogę się doczekać następnego rozdziału, ale wydaje mi się, że mogłoby być lepiej gdyby ujęto w nim jakieś jej uczucia, doznania.. Wiesz już może kiedy będzie następny rozdział? <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się twój styl pisania, jest taki inny :D Jestem ciekawa dalszych losów głównej bohaterki i jej brata :P Nie przejmuj sie błędami każdy je popełnia :D Zapraszam do mnie samotnawyprawaginnyweasley.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba :) tylko jak wcześniej wspomnieli błędy językowe ;/ czasami musiałem się domyślać co miałaś na myśli xd ale to nic :> też kiedyś pisałem opowiadania i wiem, że łatwo może się ręka odsunąć czy coś xd Zawsze warto przeczytać kilka razy swój tekst przed wydaniem :3 i możesz pisać w WordPad'zie albo w zwykłym notatniku swoje rozdziały bo nie ma co liczyć na natchnienie jak znajdziesz czas aby napisać i opublikować wpis :> A i możesz zmienić trochę wygląd bloga c: to bardzo łatwe i milsze dla oka xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jak obiecalam jestem :-D
    Hmm nigdy nie lubilam Igrzysk Śmierci ale twoje opowiadanie jest spoko. Jojć rodzenstwo razem. Czy beda sie trzymac w grupie czy nie ? Czekam z niecierpliwoscia nastepnego rozdzialu. Zycze weny.

    Pozdrawiam Clary

    OdpowiedzUsuń